0

Pozdrowienia z Piekła!

Beskidzka 160 Na Raty – 25 czerwiec 2015

Stało się, wszystkie obietnice ekipy organizującej jeden z trudniejszych ultramaratonów w Beskidzie Śląskim zostały spełnione. To właśnie ostatnia sobota kwietnia okazała się dotychczas najcieplejszym dniem tego roku. W tym sezonie zawodnicy nie mieli okazji trenować, a co dopiero startować, w temperaturze powyżej 20 stopni i tym sposobem, na każdym dystansie, wszyscy jak w jednym piekielnym kotle zostaliśmy „uwarzeni”.

Bezchmurne niebo co prawda rekompensowało trochę temperaturę widokami, ale za to trasa poprowadzona przez „szalonych orgów” (nie mylić z ogrami) każdym podejściem wbijała kolejny gwóźdź do trumny i wyciskała resztki sił. W okolicach Czantorii czy to na zbiegu do Polany czy w trakcie ataku na szczyt, przestał dziwić widok zawodników zgiętych w pół lub szukających oddechu na popularnych „pniokach”.  Niestety nie każdemu było dane ukończyć walkę,  na każdej z tras kogoś dopadła kontuzja lub po prostu niemoc, co świadczy jednoznacznie o poziomie trudności trasy. Dla zawodników szukających prawdziwego wyzwania i sprawdzenia swojego organizmu Beskidzka 160 to doskonały adres.

Organizacja

Beskidzka 160 Na Raty jako impreza rozwijająca się, w tym roku odnotowała zdecydowany progres w porównaniu do roku ubiegłego. Zarówno pod względem ilości uczestników – w tym roku na starcie stanęło prawie 150 zawodników, jak i pod względem znakowania trasy oraz profesjonalnego – chipowego pomiaru czasu. Śmiało mogę powiedzieć, że B160 zaczyna równać do tych najlepszych imprez w kraju. Oczywiście jak na dosyć „młodą” imprezę jest kilka rzeczy nad którymi warto popracować. Oznaczenie trasy i punkty newralgiczne trasy – to temat gdzie łatwiej jest zwrócić uwagę na te rzeczy podczas odprawy technicznej, kiedy wszyscy są na tzw. „świeżości”, ale trudniej zrealizować zawodnikowi podczas wysiłku który trwa kilka godzin, dlatego potem powstają „konflikty” pomiędzy startującym a organizatorem – mam pomysł jak to poprawić, ale na to przyjdzie czas, żeby podzielić się z organizatorami później. Trochę stając w obronie tematu znakowania wspomnę o zbiegu z Wyrchgóry do Goleszowa. Dzień wcześniej z Arkiem byliśmy na szczycie i szarf było naprawdę gęsto – powiedziałbym, że aż nienaturalnie – jak się okazało w trakcie biegu ilość szarf była znacznie mniejsza i nie sądzę, żeby to organizator ściągał bo mu brakło gdzie indziej – po prostu ludzkie chamstwo. Jak na Beskidzką 160 przystało, długości tras podane w komunikacie nijak miały się do tego co każdy dowlókł w nogach na metę – margines błędu na trasach to +/- 10% : 100 = 109km a 50 = 54km.  Temat limitów czasowych pozostawię pod rozwagę każdej ze stron, bo nie o „kwas” w tym sporcie chodzi, a o wzajemne zrozumienie. Punkty żywieniowe – obfite w bakalie, izo, wodę, ciastka, owoce i nowość – żelki – mniam!!! Na mecie czekał pyszny, chłodny shake o niewiadomym składzie + bufet który nie odbiegał od tego co na punktach żywieniowych. Dodatkiem w menu był smaczny makaron z sosem mięsnym.

WP_20150425_010„Atrakcje”IMGP0349

Są takie miejsca na trasie każdego biegu o których się nie zapomina. Często są spontaniczne i nie zależne od organizatorów. Z chęcią wspomnę tu o bagnie po zbiegu z Ostrego. Na trasie 100km słyszałem o psie który podkręcał tempo i tetno zawodnikom – nawet tych najlepszych pogonił. Skoro już o psach wspomniałem, obecność czworonożnych przyjaciół jest swoistą wizytówką tej imprezy, z zeszłorocznej imprezy na pewno każdy pamieta seterkę „Piranie” i jej równie sympatyczną właścicielkę. W tegorocznej wiosennej edycji psią ikoną została sympatyczna Luna – wyżeł weimarski, która ostro podkręcała tempo swojemu Panu na trasie 50tki. Na długiej trasie na 5PK – Dolina Zimnika na zawodników czekał nie kto inny jak sam Edward Dudek, ikona Polskich biegów ultra, miał swoje magiczne mikstury które dawały kopa na kontynuowanie biegu lub na pozostanie z Nim na punkcie – w tym miejscu z walki z dystansem zrezygnowało wielu zawodników 🙂 O atrakcji zwanej Czantorią wspomniałem wyżej, natomiast numer jeden tego ultramaratonu jest Wyrchgóra – po prostu skalna ściana, która jest pozostałością po kamieniołomie i wymusza na zmęczonych nogach ruchy, które nie należą do przyjemnych.

Atmosfera

Z uwagi na malownicze położenie góry Chełm i słoneczną pogodę impreza na mecie miała charakter biegowego górskiego święta. Wymiana relacji z nowo poznanymi zawodnikami „zajaranymi” startami w naszych górach, doping zawodników wbiegających na metę oraz chłodny izotonik z pianką- to wszystko sprawiało, że zmęczenie szło w niepamięć, a pojawiały się pytania czy edycja jesienna się odbędzie….

Podsumowanie

Beskidzka 160 Na Raty to impreza w której można zaliczyć swój górski debiut, jak i wyzwanie dla zawodników z doświadczeniem szukających trudnych podejść i technicznych zbiegów ze sporą ilością przewyższeń. Wszystko zależy od trasy wybranej spośród oferty jaką daje ten bieg. Wysokość wpisowego rozsądna 110pln + 30pln za koszulkę finishera dla dystansu 50, dla setkowiczów w cenie.

Wyniki

Wyniki klasyfikacji OPEN na podstawie opracowania JKR OSTROWSKI:

PROMO 20

Mężczyźni

1. Darek Firlej – czas: 2:23:02

2. Sven Rakoszek – czas: 2:46:01

3. Artur Ferens – czas: 2:46:02

Kobiety

1. Tamara Mieloch – czas: 2:52:18

2. Marzena Maciulewicz – czas: 2:56:58

3. Sylwia Molitor – czas: 3:42:56

 

Trasa 50

Mężczyźni

1. Mariusz Ciapa – czas: 6:15:32

2. Krzysztof Waldon – czas: 6:34:20

3. Wojciech Pawul – czas: 6:34:21

Kobiety

1. Iwona Turosz – czas: 6:51:04

2. Izabela Burzyńska – czas: 6:57:38

3. Kasia Knapik – czas: 7:16:39

Trasa 100

1. Wojciech Probst – czas: 14:03:54

2. Tomasz Kołder – czas:  14:03:54

3. Mateusz Talanda – czas: 14:34:20

Zapowiedź relacji wideo z trasy 100km (Arek się jednak podjął, dobiegł, ale już po limicie):

Poniżej kilka zdjęć, po więcej zerknijcie na Beskidzka160.

Pozytywnie nakręcony biegacz amator, niepoprawny gadżeciarz. Runner in progress 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *